Chavez chce umrzeć

No, chętnie bym wam uzasadnił tytuł tego wpisu. Ale skoro największa opiniotwórcza gazeta w kraju publikuje artykuł pod tytułem „Chavez chce umrzeć na tronie”, a później w tekście nie zamieszcza ani jednego zdania, które czyniłoby ów tytuł choć trochę sensownym, to wydaje mi się, że ja też mogę olać uzasadnienie dla tytułu swojej notki, bo niby dlaczego nie.

A z samego tekstu (oczywiście autorstwa Macieja Stasińskiego) generalnie wieje nudą, wszystko to już słyszeliście, do wszystkiego już wiele razy się odnosiłem, więc, wybaczcie, tym razem mi się nie chce. No w każdym razie, you know, dyktatura jest blisko i jednocześnie Chavez jest tak samo blisko upadku. Tak, mnie również wydaje się to bez sensu.

A dla młodych adeptów dziennikarstwa przygotowałem małe kompendium chwytów, za pomocą których, nie wiedząc nic i o niczym nie mając pojęcia, można przypierdolić każdemu:

1. „Nie wiadomo, ile pieniędzy z państwowej kasy Chavez przeznaczył na kampanię oraz kupowanie głosów za pomocą nadzwyczajnych pensji i premii oraz darmowych towarów codziennego użytku”.

Nie wiadomo, ale wiadomo. Wiadomo.

2. „Teraz Chavez zamienił referendum w plebiscyt za sobą lub przeciw sobie”.

No patrzcie dzieci, jak on mógł. Czekam z utęsknieniem na demaskatorski tekst z leadem: „Gazeta Wyborcza” zmieniła wybory w 2007 roku w plebiscyt za Kaczyńskimi lub przeciw Kaczyńskim.

3. „Opozycja antyprezydencka, dla której poprawka do konstytucji w sprawie nieograniczonej liczby reelekcji jest zapowiedzią coraz brutalniejszych, coraz bardziej dyktatorskich i być może dożywotnich rządów”

Kto wie, być może Wenezuelą będzię rządziła trumna Chaveza.

4. „(Opozycja) uznała swoją porażkę z bólem. Tym bardziej że w grudniu 2007 r. odniosła nad Chavezem pierwsze od wielu lat zwycięstwo, gdy większość Wenezuelczyków odrzuciła w plebiscycie konstytucję, która ustanawiała osobistą dyktaturę prezydenta”

Nie, młodzi adepci, nie musicie takich ocennych zdań pisać w komentarzu, felietonie, eseju. Możecie je spokojnie umieścić w tekście informacyjnym. Zwłaszcza, jeśli piszecie o Chavezie. No, albo o kimś innym, kogo nie lubi wasz szef.