Awantura o Bazę

Nieczęsto się zdarza , ze Kirgizja pojawia się w newsach, nawet kiedy jest ku temu dobry powód – wiadomości z Kirgizji się nie przebijają.

W zeszłym tygodniu taki powód był. Kurmanbek Bakiyev, prezydent Kirgizji, ogłosił że jego kraj nie zamierza przedłużyć umowy najmu bazy lotniczej Manas, która ma idealne strategiczne położenie na drodze do Afganistanu.

Rosja zaoferowała pożyczkę na 40 lat w wysokości 300mln usd na 0,75% i umorzenie 180mln usd długu pod warunkiem nie przedłużenia tej umowy.

Kirgizja poddała się tej finansowej manipulacji cierpiąc na chroniczny brak finansów.

„Ubolewamy że, władze Kirgizji dopuszczają podjęcie takiej decyzji. Mamy nadzieję na dalsze negocjacje w tej sprawie. Niezależnie od tego, jaka decyzja zostanie podjęta, będziemy nadal działać bardzo efektywnie w Afganistanie” – komentowała Hillary Clinton, szefowa amerykańskiej dyplomacji.

Amerykańska baza w Manas pod Biszkekiem istnieje od grudnia 2001 roku. Dzierżawione przez US Army lotnisko służy jako punkt przerzutowy dla wojska, sprzętu i zaopatrzenia natowskiej koalicji walczącej z talibami w Afganistanie. Baza w Manas ma kolosalne znaczenie dla logistyki ze względu na plany wzmocnienia wojsk NATO przez 30 tys. amerykańskich weteranów wojny w Iraku oraz talibską blokadę szlaku dostaw przez Pakistan.

Nagle kirgiscy posłowie postanowili przełożyć na przyszły tydzień głosowanie nad rządowym wnioskiem o zamknięciu amerykańskiej bazy wojskowej.

Według zachodnich dyplomatów z Azji Środkowej ma to dać kirgiskim i amerykańskim dyplomatom czas, by wynegocjować nowe porozumienie, które pozwoli Waszyngtonowi zachować bazę, a Kirgizom wytargować więcej pieniędzy.

Zachodni dyplomaci twierdzą, że szukając alternatywnych dla niespokojnego Pakistanu szlaków zaopatrzenia wojsk w Afganistanie Amerykanie są bliscy wynegocjowania tranzytowego porozumienia z Uzbekistanem , który zamknął amerykańską bazę w 2005 r. i jest oskarżany przez Stany Zjednoczone o łamanie praw człowieka.

Groźba, że amerykańskie dolary zgarnie teraz nieprzyjazny sąsiad skłoniła Kirgizów, by jeszcze raz spróbować ułożyć się z Waszyngtonem.

Tak więc wciąż nie wiadomo jak się skończy awantura o bazę . Wszystko wskazuje na to , że kto da więcej ten w tym sporze wygra. Niestety Kirgizja ze względu na stan swojej kasy państwowej nie jest odporna na pokusy finansowe a decyzja w sprawie bazy może być kluczową jeśli chodzi o układ sił w tej części świata i losy wojny w Afganistanie

  • Finch

    Jak widać kryzys tnie równo wszystkich. Nawet USA nie rzuca od ręki dolarami w kluczowej przecież dla siebie sprawie… A Rosja idzie na całość wyciągając ostatnie zaskórniaki i przejmując kontrolę nad Azją Środkową. Z drugiej strony to właśnie kryzys może być stabilizatorom pomiędzy Rosją i USA, które będą musiały odpowiednio poskracać "kołdry" do swoich możliwości. Pozostaje pytanie, kto na tym ucierpi najbardziej? Osobiście stawiam na Gruzję.