Antysemicki atak w Wenezueli

Wczesnym rankiem 31 stycznia Mariperez (znana też pod nazwą Papelon) jedna z największych synagog w Wenezueli przeżyła nalot dokonany przez uzbrojone komando. Dowiedziałem się tego bezpośrednio od Sammy’ego Eppela – przywódcy społeczności żydowskiej (członka CAIV – Confederación Asociaciones Israelitas de Venezuela) i komentatora El Universal.

Pan Eppel, którego miałem okazję poznać podczas zeszłotygodniowej wizyty w Caracas donosi, że między trzecią a czwartą rano grupa uzbrojonych mężczyzn weszła do synagogi Mariperez i zaskoczyła dyżurujących tam ochroniarzy. Ochrona została związana i zamknięta w szafie. Następnie napastnicy otworzyli drzwi i wpuścili do budynku 16 osób, które metodycznie niszczyły budynek. Na ścianach zostawili oni po sobie antysemickie graffiti, wyjęli też Torę, której zwoje rozrzucili po podłodze, podeptane, podarte, pomalowane, zbezczeszczone. Najczęściej powtarzające się hasła brzmiały “Śmierć Żydom” albo “Żydzi wynoście się z Wenezueli”. Ciekawe, że nie pojawił się za to ani jedno graffiti odwołujące się do Rewolucji boliwariańskiej.

“Moim zdaniem to efekt wezwań prasy rządowej, w której pojawiło się na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy wiele antysemickich artykułów” twierdzi Eppel. “Rząd oficjalnie odnosi się do społeczności żydowskiej wrogo od roku 2004, to stanowisko jest zupełnie nie do zaakceptowania”.

Sobotni nalot był przeprowadzony bardzo profesjonalnie i ewidentnie dokładnie zaplanowany. Napastnicy zabrali z biura wszystkie twarde dyski zawierające szczegółowe dane i adresy większości przedstawicieli ludności żydowskiej w kraju. Nietknięty został za to wartościowy sprzęt jak klawiatury czy monitory. Społeczność boi się, że następnym krokiem może się okazać kampania przemocy w wykonaniu popieranych przez państwo antysemickich grup, które część komentatorów łączy z radykalnymi ruchami arabskimi.

Bandyci wiedzieli też dokładnie gdzie znajdują się kamery i jak wymazać z taśm ślady swojej wizyty. O piątej rano na miejscu pojawiła się policja wezwana do zbadania miejsca zdarzenia, pobrania odcisków palców i zidentyfikowania sprawców ataku. Pan Eppel nie wydawał się przekonany, że ich śledztwo przyniesie jakiekolwiek rezultaty.