Wąsy w polityce Kremla

Czy przejęcie aukcji Jukosu było, jak twierdzą rosyjskie władze, uczciwym, uzasadnionym i transparentnym procesem, czy raczej walką dwóch państwowych firm, które pod przykrywką nacjonalizacji chciały ukraść warte miliardy dolarów aktywa? Nie będę was trzymał w niepewności. Przeczytajcie tylko, co agencja Reuters napisała o szefie Gazpromu Aleksieju Millerze, który opowiada dziennikarzom o tym jak założył się, że zgoli wąsy, jeśli nie uda mu się zdobyć po zaniżonych cenach lwiej części firmy po uwięzieniu Michaiła Chodorkowskiego. Miller przegrał walkę z Igorem Sieczinem i jego Rosnieftem (jedynymi zagranicznymi podmiotami, którym udało się kupić część majątku Jukosu były Eni i Enel, ale obie zostały ostatnio zmuszone do oddania swoich zdobyczy Gazpromowi). Czy Miller planuje znowu zapuścić wąsy? Czy jego zarost stanie się teraz nowym wskaźnikiem dla badaczy polityki Kremla?

Jednak to jego polityczni mocodawcy, a nie akcjonariusze powstrzymują czasem ogromne ambicje Millera. Miler powtarzał wiele razy, że chce wejść na rynek ropy i że założył się kiedyś, że zgoli wąsy jeśli nie uda mu się kupić aktywów doprowadzonego do bankructwa giganta naftowego Jukos kiedy rząd zlicytował majątek firmy. Aktywa dostał jednak inny państwowy moloch Rosnieft, a Miller chodzi dziś gładko ogolony. Analitycy sądzą, że Kreml obawiał się, że wzmocniony Gazprom mógłby się stać zbyt potężny. Sam Miller zaakceptował chyba fakt, że od interesu jego firmy ważniejsza jest polityka. “Jesteśmy bronią w tym samym stopniu w jakim jest nią każdy inny biznes” stwierdził w zeszłym roku.