W moskiewskich sądach ciągle bez zmian

Michaił Chodorkowski w moskiewskim sądzie
Michaił Chodorkowski w moskiewskim sądzie

Od dosyć dawna nie odwiedzałem już moskiewskich sądów. Kiedy jednak znowu wszedłem do jednego z nich dziś rano, na własne oczy przekonałem się, że nic się tam nie zmieniło. W korytarzu tłum ludzi, jeden sędzia rozpatruje kilkanaście spraw na raz. Jak w ogóle można w takich warunkach mówić o poprawianiu jakości wymiaru sprawiedliwości?

Już o dziewiątej pod bramą sądem czekało pięciu dziennikarzy. Kiedy na wokandzie miała się pojawić sprawa A. Kuczma przeciw Michaiłowi Chodorkowskiemu, było ich już ponad 20. Młoda pracownica sądu poinformowała nas, że tylko siedmiu reporterów będzie mogło wejść na salę.

Od razu zauważyłem, że na przyklejonym do drzwi grafiku pracy sądu widniała informacja, że rozpatrywanie pozwu Kuczmy ma się zacząć o 10, a kolejne przesłuchanie wyznaczono już na 10.30. Dla człowieka z dużym doświadczeniem w kontaktach z rosyjskim wymiarem sprawiedliwości jest to jasny komunikat, że rozprawa w praktyce się nie odbędzie, że powód prawdopodobnie się nie pojawi, a sędzina Irina Makarowa zdecydowała już, że rozpatrzy sprawę w późniejszym terminie.

Dokładnie tak się stało.

Pani Makarowa odnotowała, że na sali obecni są adwokaci Michaiła Chodorkowskiego – Jurij Schmidt i Natalia Tieriechowa. Następnie zwracając się do dziennikarzy zapytała, czy są wśród nas przedstawiciele Kuczmy. Przy okazji dowiedziałem się, że wśród dziennikarzy nie ma też zwolenników Kuczmy. Co do moich własnych kontaktów z adwokatem nieobecnego Kuczmy, to w 2007 roku dzięki jego uprzejmości udało mi się przeprowadzić wywiad z samym Kuczmą. Pamiętam, że powiedział mi wtedy, że rzeczywiście pokłócił się z Chodorkowskim, ale powody ich konfliktu były zupełnie inne niż sugerowane obecnie, w ogóle nie związane z seksualnością. Kiedy więc Kuczma kłamał – kiedy odpowiadał na moje pytanie, czy raczej wtedy, gdy pisał donos o rzekomym napastowaniu ze strony Chodorkowskiego?

Dalej sędzina Makarowa stwierdziła, że sądowi nie udało się skontaktować z Kuczmą. W gazetach pojawiły się co prawda informacje, że Kuczma został przeniesiony z Czyty do Włodzimierza, a stamtąd do Moskwy, by móc uczestniczyć w procesie, ale na miejscu okazało się, że nikt nie ma pojęcia gdzie przebywa obecnie narkoman, który żąda od Chodorkowskiego 500 tysięcy rubli za rzekome “propozycje seksualne”. Sędzina pytała nawet adwokatów Chodorkowskiego czy nie wiedzą, gdzie jest powód.

Później sąd odrzucił wniosek obrońców byłego szefa Jukosu, którzy chcieli, by sam Chodorkowski został przeniesiony z Czyty do Moskwy i mógł uczestniczyć w procesie. Zdaniem sędziny wystarczające będzie pisemne oświadczenie pozwanego.

Następnie Jurij Schmidt przedstawił wniosek obrony, która chce uzyskać od sądu całą dokumentację sprawy. Część materiałów dotyczy incydentu z 2006 roku, kiedy Kuczma w kolonii karnej pchnął Chodorkowskiego nożem. Druga część to dokumentacja innego wydarzenia – ukarania Chodorkowskiego za picie herbaty w niewłaściwym miejscu. Adwokatów interesują też okoliczności zarekwirowania Kuczmie w więzieniu dwóch noży i brzytwy.

Sąd zgodził się spełnić część próśb obrony. Kolejna rozprawa ma się odbyć 25 lutego. Po wyjściu z sądu Jurij Schmidt powiedział dziennikarzom, że jego zdaniem głównym celem pozwu Kuczmy jest dręczenie Chodorkowskiego. Jego zdaniem podobne procesy to “jeden z ulubionych sposobów działania FSIN (Federalnej Służby Egzekucji Kar). Najwyraźniej próbując wymyślić kolejny sposób pognębienia Chodorkowskiego stwierdzili, że zaatakują go z nowej strony – zdecydowali zrobić z niego nie tylko przekręciarza, lecz także człowieka amoralnego”.


“Wszyscy wiedzą, że mimo pięciu lat wysiłków prokuraturze nie udało się złamać Chodorkowskiego. To budzi u ludzi szacunek” dodał Schmidt.

Adwokat zauważył też, że oświadczenie Kuczmy jest napisane bezbłędnie, zawiera odniesienia do Kodeksu Karnego, zostało napisane na komputerze i wydrukowane. Administracja więzienia w Czycie przydzieliła nawet do pomocy Kuczmie pracownika swojego departamentu prawnego, czego ściśle zabrania prawo.

…Ciągle chodzi mi po głowie stwierdzenie sędziny Makarowej: “W związku z faktem, że Czyta nie jest zbyt blisko… (tu bardzo długa pauza, jakby pani sędzia wyobrażała sobie dokładnie jak daleko od Moskwy jest Czyta), dalsze prace nad sprawą zostają przełożone na (tu kolejna długa pauza) 25 lutego”

Mam wrażenie, że władze, które wsadziły Chodorkowskiego za kratki, same nie wiedzą co zrobić z tą śmierdzącą historią. Teraz dodali jeszcze aspekt homoseksualny. I chyba zrobili to tylko dlatego, że prokuratura jest w całej sprawie coraz bardziej bezsilna.