Matki bogatych, matki biednych: przepaść nie z tej ziemi

Wyobraź sobie, że jesteś afrykańską kobietą, mieszkasz z sześcioma koleżankami w małej wiosce w Nigrze (to niemal w samym środku Afryki), i chcesz mieć dziecko. Wszystkie zachodzicie w ciążę mniej więcej w tym samym czasie, wszystkie jesteście jednakowo szczęśliwe. Robicie plany na przyszłość, opowiadacie sobie jak się czujecie, plotkujecie.

Jedna z was na pewno umrze w wyniku ciąży. Albo z powodu niedożywienia, albo dlatego że do najbliższego szpitala jest 100 kilometrów, a może tez dlatego, że twój mąż jest niepiśmienny i jeśli zachorujesz, zaprowadzi cię do miejscowej znachorki, a nie ginekologa.

Takie nieubłagane statystyki zebrał i zawarł w swoim najnowszym raporcie UNICEF (tutaj raport do pobrania po angielsku), czyli oenzetowska organizacja, która na całym świecie zajmuje się dziećmi i programami pomocy. Raport jest świeżutki, z dzisiejszego poranka. – Przepaść między dziećmi z państw zamożnych i ubogich jest wielka i raczej rośnie, niż maleje. A nie tak trudno jest zmienić ten stan – piszą eksperci z UNICEF w „The State of the World’s Children”.

Z raportu wynika, że przepaść między dziećmi i warunkami, w jakich przyjdzie im się rozwijać, może być jeszcze większa, niż w przypadku, gdy porównujemy dorosłych z państw zamożnych i biednych.

W państwie ubogim prawdopodobieństwo, że noworodek i matka umrą podczas porodu, albo w pierwszym miesiącu, jest TRZYSTA razy większe, niż w państwie zamożnym!

Dzieci z państw ubogich mają znacznie gorsze warunki rozwoju, droga do szkoły jest naprawdę długa, a na jej końcu czeka budynek z jedną izbą i starą tablicą. Dlatego trudno się dziwić, że jest tak niewielu absolwentów Oxford, którzy maja paszport afrykański.

Ryzyko ciąży w państwach ubogich jest niesamowicie wysokie nie dlatego, że kobiety nie chcą dbać o dzieci, czy źle się odżywiają w ciąży – wynika z raportu.

Największy problem jest taki, że urodziłaś się w biednym państwie, którego nie stać na opiekę zdrowotną, a nie w zamożnej Polsce, w której na 10 600 rodzących przypada śmierć matki, czy w Irlandii – gdzie zaledwie jedna z 48 tys. kobiet umiera z powodu ciąży. Śmierć matki w Polsce czy Irlandii jest równie wstrząsająca, co w Nigrze czy Afganistanie – ale tych tragedii w państwach zamożnych jest znacznie mniej.

„Każdego roku ponad pół miliona kobiet umiera na skutek ciąży lub komplikacji poporodowych, w tym ponad 70 tysięcy dziewczynek i młodych kobiet: między 15 a 19 rokiem życia. Od 1990 roku komplikacje w czasie ciąży i porodu zabiły 10 milionów kobiet.”

– mówiła w czwartek rano Ann M. Veneman dyrektor generalna UNICEF, podczas inauguracji raportu w Johannesburgu.

Ale można to zmienić. Obniżenie śmiertelności matek i noworodków nie jest takie trudne – konkluduje UNICEF. – Trzeba stworzyć system podstawowej opieki zdrowotnej, który byłby dostępny nie tylko w szpitalu, ale dał też możliwość leczenia w domu, w lokalnej społeczności, również przez świadczenia społeczne i w łatwo dostępnych punktach medycznych.

Dziesięć państw na „czarnej liście”, gdzie ryzyko śmierci matek jest największe, to właśnie Niger, ale również Afganistan, Sierra Leone, Czad, Angola, Liberia, Somalia, Demokratyczna Republika Konga, Gwinea Bissau i Mali. Wszędzie statystycznie ryzyko śmierci wśród matek jest nie mniejsze, niż jedna na 15.

Mali? Kongo? – To daleko, bardzo daleko – mówi się najczęściej. Wcale nie tak bardzo daleko. Przecież Afganistan jest nam świetnie znany, to właśnie tam mamy bazy wojskowe, walczymy z terrorystami, nasza armia dzielnie pomaga miejscowym. Ale tam jedna na osiem kobiet umiera w czasie ciąży. W Czadzie, gdzie również jesteśmy jako siły rozjemcze – jedna na 11. Może walczyć nie tylko z terrorystami, ale też ze śmiertelnością kobiet?

W tym roku w ramach pomocy rozwojowej, czli pieniędzy, które Polska przeznacza na wsparcie dla najbiedniejszych państw, mamy do wydania około 120-130 mln zł. To całkiem sporo, z tego 40 mln zł przeznaczymy właśnie na pomoc w Afganistanie – będzie nimi dysponowało w dużej części właśnie wojsko. Czy wiemy, co chcemy z tymi pieniędzmi zrobić? Może zamiast budować drogi, na które Afgańczycy patrzą bardzo nieufnie – bo drogą zawsze przychodził wróg – zaangażujemy się w budowę szpitali? Bo z roku na rok pieniędzy na pomoc a granicą będzie coraz więcej!

Nie wszystkie statystyki z nowego raportu UNICEF są tak czarne: w ostatnich 17 latach w Nigrze i Malawi śmiertelność dzieci poniżej 5 roku życia obniżona została o połowę, w Angoli wskaźnik umieralności znacznie się obniżył: z 258 do 158 na 100 tysięcy żywych urodzeń. Ale to wszytsko nie stało się samo, tylko dzięki pomocy.