Dyskusyjna nominacja

Dla każdego eksperta zajmującego się problematyką zagrożeń asymetrycznych (takich jak terroryzm, transnarodowa przestępczość zorganizowana etc.), nie ulega wątpliwości, że najważniejszym środkiem zwalczania podobnych zjawisk jest wywiad. Nie jest w praktyce ważne ile USA posiada czołgów, nie są ważne atomowe łodzie podwodne ani lotniskowce. Kluczem do przeciwdziałania terroryzmowi jest rozpoznanie, zbieranie informacji i odpowiednie ich filtrowanie.

Nie ulega wątpliwości również, że amerykańskie prawa ustanowione po 11 września 2001 roku mocno przesunęły granice tolerancji dla naruszeń praw obywatelskich, nie ma też wątpliwości, że Guantanamo stało się symbolem łamania przez USA praw człowieka i prawa międzynarodowego. Obama już dawno deklarował, że zamierza Guantanamo zlikwidować i za jego rządów nie będzie przyzwolenia na stosowanie tortur. Oznacza to bardzo pozytywny zwrot w amerykańskiej polityce i powrót do standardów świata cywilizowanego, którego symbolem są, łamane obecnie, konwencje genewskie. To wszystko pozytywy i nie mam co do tego wątpliwości. Tylko że w tym miejscu pojawia się problem. Problem nazywa się Leon Panetta i właśnie został szefem największej agencji wywiadowczej świata, czyli CIA. Rzućmy na moment okiem na życiorys tego pana.

Leon Panetta
Leon Panetta

Leon Panetta niewątpliwie ma wiedzę i doświadczenie polityczne. Swoją  przygodę z polityką rozpoczął w 1966 roku jako asystent prawny senatora Thomasa H. Kuchela – Republikanina. Pierwszy raz zasiadł w Izbie Reprezentantów w 1977 roku i zasiadał w niej aż do roku 1993 gdy prezydent Bill Clinton mianował go szefem Biura Zarządzania i Budżetu Stanów Zjednoczonych. Niedługo później został szefem sztabu Białego Domu w którym działał do roku 1997. Panetta uznawany jest za eksperta w sprawach gospodarczych, jest współzałożycielem Instytutu Polityki Publicznej na stanowym Uniwersytecie Kalifornijskim.

Jak zapewne czytelnik zauważył okazało się, że na czele CIA ma stanąć człowiek z zerowym doświadczeniem wywiadowczym. Panetta z pewnością dobrze by się sprawdził np. jako doradca ekonomiczny ale nominowanie go na stanowisko w wywiadzie  przez wielu zostało odebrane ze sporym dystansem, zwłaszcza że wprost mówi się iż jest to efekt politycznych targów na górze i prezent dla liberalnego skrzydła Demokratów. Panetta słynie bowiem jako twardy przeciwnik obecnie stosowanych twardych metod przesłuchiwania podejrzanych o terroryzm. Swoje zaskoczenie nominacją wyraziła między innymi senator Dianne Feinstein – nowo mianowana szefowa senackiego Komitetu do spraw Wywiadu, z którą wybór nie był konsultowany oraz demokratyczny członek komitetu – senator John Rockefeller. Ostatnio chyba ktoś przywołał oboje do porządku albowiem wycofali się oni z krytyki i zaczęli kandydaturę popierać.

Ta nominacja budzi zdziwienie tym większe, że nominacji nie otrzymał długoletni funkcjonariusz agencji – John Brennan. Stało się tak dlatego, że Brennan popierał obecnie stosowane metody przesłuchań i bronił podsłuchu telefonicznego. Nie ulega wątpliwości, że przyjęcie jego kandydatury oznaczałoby kolejne oskarżenia w stronę Obamy o kontynuowanie polityki Busha, jednak nominowanie – zamiast doświadczonego wywiadowcy – człowieka z klucza ideologicznego tym bardziej może się na Obamie za czas jakiś zemścić. Mimo całego  jego doświadczenia i zdolności organizacyjnych należy mieć poważne wątpliwości czy człowiek nie znający się na specyfice pracy operacyjnej wywiadu będzie wiedział co się wokół niego dzieje. Brennan na całe szczęście nie przepadł zupełnie obejmując niewymagające akceptacji Kongresu stanowisko doradcy do spraw walki z terroryzmem. Czyżby miał stać się wywiadowczą szarą eminencją? Czas pokaże.