Polski szacunek dla polskiej historii

Jose Manuel Barosso*, Dalajlama XIV, Nicolas Sarkozy i wielu innych ważnych gości przyjechało do Lecha Wałęsy z okazji uroczystości 25-lecia przyznania pokojowej Nagrody Nobla.

Czy potrzeba nam jakiegoś innego dowodu na to, że polski symbol upadku komunizmu jest dla nas bardzo ważny i nie należy go próbować niszczyć? Czy fakt, iż na „bal prezydentów” nie przyjechał żaden z wymienionych panów, a na jubileusz sukcesu wszystkich Polaków, owszem, nie jest wystarczająco wymowny? Być może to próżne, ale rozpiera mnie duma narodowa, gdy słyszę o tym, że to Polacy doprowadzili do „powstania nowego świata” (słowa Jose Manuela Barosso, przewodniczącego Komisji Europejskiej)., że dzięki nam możliwe stało się pokonanie komunizmu i właśnie w Gdańsku ma początek zwycięskiej walki z tym zbrodniczym systemem politycznym. Cieplej się czuje, gdy Dalajlama XIV i Shirin Ebadi (islamska prawniczka, laureatka pokojowej Nagrody Nobla) opowiadają, jak w latach 80-tych kibicowali ruchowi i jak ważne to było dla ich życia. Tak, „Solidarność” naprawdę była rzeczą niezwykłą.

(…a w międzyczasie nasz prezydent fruwa sobie gdzieś po Azji, a jego brat – znany z tego, że więzienie widział chyba tylko na filmach – obraża zasłużonych opozycjonistów. Polskie piekiełko.)

Oczywiście, można udawać, że Dalajamy, Barosso, Sarkozego i Ebadi wcale w Polsce nie było, analogicznie można postąpić wobec Nobla w 1983 roku, i Okrągłego Stołu. Nagle się jednak okaże, że sami strzelamy sobie w stopę. Identycznie zresztą część społeczeństwa traktuje Władysława Bartoszewskiego. Ziszcza się powiedzenie, że w Polsce wybaczą ci wszystko, oprócz sukcesu. Nie będę mówił, kogo uznaje za politycznego patrona tego powiedzenia…

Aleksander Świętochowski mówił, byśmy mierzyli się duszami, a nie kieszeniami. Lech Wałęsa wielokrotnie nie ma racji, posługuje się fatalnym językiem, nie zawsze zna się na temacie, na który się wypowiada. Jego lata świetności już minęły. O jego sile świadczy jednak fakt, że za granicą słuchają go bardziej niż w Polsce. Jest to jeden z tych Polaków, który ma bezsporny wkład w zmianę świata. Każdy z nas powinien się cieszyć, że ludzie ze wszystkich kontynentów doceniają polski wpływ na historię najnowszą. Wałęsa reprezentował społeczeństwo, ogromną większość, która nie chciała komunizmu. Znowu – zgoda, często wyolbrzymia swoją zasługę, wszakże sam PZPRu nie obalił, ale jest symbolem naszego zwycięstwa i tylko największy ignorant odrzuca to dziedzictwo. Skoro już osiągnęliśmy sukces, to po co chcemy sami go zniszczyć? Dlaczego niektórzy chcą, by Polska stała się krajem masochistów?

Europa i świat wybrały mit o Solidarności. Jest on też najkorzystniejszy z naszego punktu widzenia, dlatego musimy robić wszystko, by wspólnie go utrzymać. Często ludzie szukają skarbu, który mają we własnej piwnicy. Dajmy sobie prawo do heroizmu i patriotyzmu. W trakcie uroczystości warto pokazać, że Polacy – od lewa do prawa – dostrzegają nasz sukces. Jeśli ktoś chce dewaluować naszą radość, niech to robi na własny rachunek. Legendy z reguly zawierają trochę fikcji, ale kto naprawdę nie cieszył się po ogłoszeniu przyznania Nagrody Nobla dla Wałęsy w 1983r? Nie trzeba dystansu Dalajlamy, by docenić znaczenie i wielkość „Solidarności”.

*postawa UE w sprawie stoczni świadczy oczywiście o niesamowitej hipokryzji tej organizacji