Przyjaciele z Bliskiego Wschodu

Porwanie przez somalijskich piratów saudyjskiego tankowca, na pokładzie którego znajdowało się ćwierć dziennej produkcji OPEC (której wartość ocenia się na 100 milionów dolarów) może doprowadzić do zacieśnienia współpracy między Rijadem a Moskwą. Kreml proponował zwiększenie obecności militarnej w zatoce Adeńskiej po słynnym porwaniu transportu ukraińskiej broni. Nawet w tym tygodniu rosyjska marynarka wojenna skutecznie zapobiegła przejęciu przez piratów innej saudyjskiej jednostki. Rodzina królewska powinna być wdzięczna.

Perspektywa zacieśnienia kompleksowych relacji Arabii Saudyjskiej z Rosją jako strażnikiem mórz nie powinna być przesadnie niepokojąca – Kreml pracuje nad nią od lat.

Zdaniem ekspertów od roku 2003 Moskwa wykorzystuje dość oczywiste szanse jakie daje jej wiele rządów na Bliskim Wschodzie zaniepokojone polityką Stanów Zjednoczonych w regionie. Punktem kulminacyjnym owego zacieśniania wzajemnych stosunków była szeroko opisywana wizyta Władimira Putina w Rijadzie w 2007. Następca tronu Abdul Aziz al-Saud udał się z rewizytą do Moskwy w listopadzie ubiegłego roku. Od tego czasu trwają też regularne spotkania na szczeblu międzyrządowym.

Kontakty dyplomatyczne są z pewnością mniej rozwinięte niż te między Rosją a Hugo Chavezem, ale lepsze niż Georgem Bushem.Czytałem niedawno o tym, co obie strony zyskują na tej współpracy. Saudyczycy, sfrustrowani nieprzyjaznymi reakcjami Waszyngtonu w związku z konfliktem izraelsko-palestyńskim, chętnie szukają alternatywnych sojuszników, którzy pomogliby im zwrócić uwagę Amerykanów na ich potrzeby. Coraz większa aktywność w regionie, dobre kontakty z Iranem i negocjacje z Hamasem dowodzą, że Rosja staje się jednym z najistotniejszych graczy w regionie, nawet jeśli ich osiągnięcia pozostają na razie tylko na poziomie deklaracji.

Państwowa firma Saudi Aramco dąży też do zacieśnienia stosunków między Rosją a OPEC. We wrześniu szef kartelu odwiedził Moskwę oferując Rosjanom miejsce w grupie. Kreml udawał przez chwilę zainteresowanie, by w końcu stwierdzić jednak, że nie ma interesu w przyłączaniu się do organizacji eksporterów ropy.

New York Times doniósł, że światowy kryzys gospodarczy i spadek cen ropy zmusiły Rosję do poważnego rozważenia zmniejszenia wydobycia, co jest typową reakcją innych państw – producentów. Podczas wizyty Sekretarza Generalnego w Moskwie prezydent Miedwiediew nie podjął żadnych konkretnych zobowiązań, ale stwierdził, że zależy mu na utrzymaniu “stabilnych cen ropy”, które to hasło stanowi eufemizm określający monopol.

Według analityków cytowanych w artykule “prawdziwym powodem wizyty sekretarza OPEC w Rosji było dostarczenie komunikatu, że Arabia Saudyjska nie będzie samotnie ponosić konsekwencji kryzysu. (…) Kartel nie wykona dalszych kroków bez udziału producentów niezrzeszonych w OPEC, takich jak Rosja.”

Motywacje strony rosyjskiej wiążą się z popularną retoryką “odradzającej się Rosji”. Według jednej z gazet umowa o sprzedaży broni między Moskwą a Rijadem, mogą mieć wartość nawet 4 miliardów dolarów i dotyczyć 150 czołgów T-90, 100 helikopterów i innego sprzętu. Saudyjczycy planują wydać w ciągu najbliższych 4 lat kolejne 12 miliardów, rezygnując z zakupów w Europie, USA, a nawet Chinach.

Może prawdą jest, że to położenie geograficzne sprawia, że Rosja dobrze radzi sobie na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w kontekście polityki Stanów Zjednoczonych wobec Iranu. Nie wiadomo jednak jak długo potrwa ta dominacja. Moskwa może trąbić o walce z imperialistycznymi żołnierzami, ale w końcu jej nowi przyjaciele przypomną sobie o tradycyjnie sprzecznych interesach.

Rosja i Arabia Saudyjska dzielą długą historię rywalizacji jako producenci ropy. Nigdy nie byli sojusznikami. Sowietolodzy mogą opowiedzieć jakie były skutki inspirowanego przez Waszyngton zwiększania produkcji. A to tylko jedna z przyczyn rosyjsko-saudyjskiego antagonizmu w czasach Zimnej Wojny.

… z drugiej strony ciągle powtarza się nam, że nie ma nowej Zimnej Wojny, więc powinniśmy spodziewać się raczej twórczej i oportunistycznej odpowiedzi z obu stron i korzystania z zasad realpolitik zamiast pustych obietnic współpracy.