Indie w ogniu – demokracja w defensywie

Walki indyjskich antyterrorystów z islamskimi fundamentalistami uznać należy za symboliczne i przełomoe. Po raz pierwszy doszło do tak bezpośredniego starcia z terrorystami, w centrum miasta. Bilans jest tragiczny. Zwróciłbym uwagę na rangę tego wydarzenia z innego powodu.

Terroryści w Indiach opracowali inny system organizowania zamachów. Bandy terrorystów atakują obiekty cywilne z bronią w ręku. Z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia już w Rosji, ale Rosji nie uznałbym za państwo z tradycjami demokratycznymi. Poza tym żądania terrorystów miały tam wymiar przynajmniej minimalnie polityczny. Co innego Indie. Władze w New Delhi stoją przed niezwykle trudnym dylematem. Czy ograniczyć swobody obywatelskie w zamian za bezpieczeństwo? Demokracja znalazła się w defensywie. Jeżeli rząd indyjski nie podejmie radykalnych kroków, to będzie bezradny wobec terrorystów, tak jak cały świat bezradny jest wobec piratów w Zatoce Adeńskiej.

Jednym z największych zagrożeń dla demokracji jest właśnie brutalizacja życia. Ludzie powoli tracą wiarę w to, że władza jest w stanie zapewnić im bezpieczeństwo. Indie są krajem rozwijającym się niezwykle szybko, ale również o olbrzymiej różnicach gospodarczych. W związku z tym trudno ten kraj uznać za stabilny politycznie. Terroryści uderzają w fundamenty. Ugrupowania tego typu stają się coraz większym problemem. Nikt przecież nie chciałby, aby takie obrazki powtórzyły się w Londynie, Paryżu czy Berlinie. Czy to takie nierealne?

Mówi się o tym, że terroryści z Bombaju mogą mieć brytyjskie obywatelstwo. Coraz większym problemem są – że tak ich nazwę – wtórni terroryści. Ludzie w drugim lub trzecim pokoleniu urodzeni w Europie, którzy są podatni na radykalną ideologię. Nie przypuszczam, by zawsze kontrwywiad mógł powstrzymywać takie zamachy. Ludzie ci nie czują się związani ze swoim społeczeństwen, obecny jego kształt uznają za źródło niesprawiedliwości. Tak naprawdę jest to olbrzymi problem cywilizacyjny, przed którym stoi Europa. Prawdziwy koń trojański wierzący w Allaha.

Rządzący też mają niesamowity problem. Szturmować taki budynek i dopuścić do śmierci dużej liczby zakładników, czy spełnić żądania terrorystów np. zwolnienia 200 osób z więzienia? To nie jest problem finansowy, oni nie chcą pieniędzy, ani bezpieczeństwa. Im chodzi o tzw. „wyższe wartości”. Wypuszczenie więźniów doprowadzi, że w przyszłości zagrożonych może być 10 razy więcej ludzi. Terror jest stosowany, gdyż jest skuteczny. O ile piratów można traktować z lekkim przymrużeniem oka – im chodzi tylko o zysk, w dodatku te pieniądze bardzo często inwestują w swoim kraju, czym w skali mikro przyczyniają się do walki z biedą, o tyle terroryści nie spoczną, póki nie osiągną swego celu…. lub zginą.  Wolę to drugie.

W najbliższym czasie możliwe jest uaktywnienie się terrorystów. Wszakże prezydentem zostanie Demokrata, uznawany za bardziej miękkiego niż G.W. Bush. Terroryści będą chcieli go nastraszyć i zmusić do podjęcia polityki defetyzmu. Strategicznym celem Stanów Zjednoczonych powinno być więc utrzymanie obecnego kursu. Nie będzie to korzystne dla USA, ale będzie to mniej szkodliwe niż nagłe poddanie się w wojnie z terroryzmem. Wybór Indii jest nieprzypadkowy. To sojusznik Waszyngtonu oraz najbardziej liczne państwo demokratyczne. Z zamachem nie wiązałbym Pakistanu, bo władze tego kraju nie miały żadnego powodu, by przyczyniać się do śmierci ludzi w Bombaju.

Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla tego aktu terroru. Teraz powstaje dylemat społeczny. Czy ludzie poradzą sobie psychicznie z zagrożeniem? Strach, co prawda uzasadniony, byłby najgorszą możliwą odpowiedzią. Terroryści są coraz lepiej wyszkoleni Szturm komandosów oznacza pewną śmierć, na którą oni są gotowi, a wręcz jej oczekują. To może być największe zagrożenie cywilizacyjne. Władze muszą zaostrzyć kurs, ale czy niestabilna demokracja indyjska znajdzie odpowiednią formułę? W Europie jest dużo bezpieczniej, ale jednocześnie potencjalni terroryści mają większa ochronę prawną  To tragiczne, że terroryści wykorzystują nasze wlasne fundamenty demokratyczne przeciwko nam…

To jest niestety błędne koło, bo pytanie, co ważniejsze – standardy demokratyczne czy walka z terroryzmem, nie jest niczym nowym. Wspomnę choćby o Guantanamo. Nie wszyscy ludzie są tam osadzeni zgodnie z prawem. Czy taka jest dla demokracji cena bezpieczeństwa? Prawda nie zawsze obroni się sama.

Izrael potrafił sobie proadzić z tym wyzwaniem, ale Żydzi to specyficzny naród. Czy chcemy, by każde państwo wyglądało jak Izrael? Nie przypuszczam. Terroryzm trzeba zniszczyć w zarodku, ale jak? Na początku trzeba sprawić, by stał się mniej medialny, bo bez efektu propagandowego terroryści tracą swojego najsilniejszego zwolennika – Strach. Gorzej, że i w tym względzie politycy zachodni są hipokrytami i dla własnego interesu starają się z tym w/w Strachem współpracować, wyolbrzymiając go lub zmniejszając.