Somalijskie dziewczyny marzą o piratach

Pirat Jama Shino ożenił się ostatnio po raz drugi. Wyprawił z tej okazji niezwykle huczne wesele, zaprosił na nie przedstawicieli lokalnych władz i wielu zwykłych mieszkańców, a samo przyjęcie odbyło się w stylu jakiego nie pamiętają najstarsi mieszkańcy Garowe, miasteczka w Somalii, które jest siedzibą Jama.

– Poślubienie pirata jest marzeniem każdej somalijskiej dziewczyny. Pirat ma władzę, ma pieniądze i zagwarantowaną bezkarność, ma broń, by chronić swoich ludzi i pieniądze, którymi opłaca partyzantkę (w Somalii toczy się krwawa i chaotyczna wojna domowa – przyp. r&b) – miały mówić zgodnie podczas przyjęcia weselnego zgromadzone na nim kobiety.

O całej sprawie napisał Al-Ahram, a artykuł przytacza blog Negev Rock City. Według egipskiej gazety w Somalii jest około 2300 piratów. W tej grupie mieszczą się zarówno dobrze wyszkolenii żołnierze i eksperci od bezpieczeństwa jak i profesjonalni tłumacze i doświadczeni brokerzy. Pirackie gangi posługują się nowoczesną techniką i lokując swoje dochody również w legalnych interesach. O życiu w pirackim miasteczku możecie przeczytać także tutaj.

Choć wymowa tej notki jest dość frywolna, to jednak na końcu uśmiech trochę zamarł mi na ustach. Bo okazuje się, że o Somalii przypominamy sobie zazwyczaj wtedy, kiedy w telewizja powtarza „Helikopter w ogniu” (który jest zresztą jednym wielkim usprawiedliwieniem bierności świata w sprawie Somalii: „no popatrzcie co za dzikusy, nic sie z nimi nie da zrobić, zmywajmy się stąd na zawsze”), albo jak malowniczy somalijscy chłopcy z hakiem zamiast ręki porwą znowu jakiś statek. Albo jak sie okaże, że somalijskie dziewczęta marzą o piratach…