Maraton Ralpha Nadera

Od jakiegoś czasu trenuję bieganie – i wiem, że aby osiągnąć jakiekolwiek wyniki w biegach długodystansowych potrzeba wiele uporu, cierpliwości, ale przede wszystkim trzeba – bez względu na wszystko – realizować swoje założenia treningowe. Dlatego bardzo spodobała mi się akcja Ralpha Nadera – trzeciego kandydata na prezydenta USA – „Massachusetts Marathon”.

Ralph Nader

Nader 25 października ustanowił rekord w ilości spotkań wyborczych jednego dnia. W stanie, w którym w 2000 roku zdobył aż 6,4% głosów, odbył 21 spotkań z wyborcami. Na każde z nich poświęcił on 20 minut.

To już czwarty start człowieka, który zmusił koncerny samochodowe do wyposażania naszych aut w pasy bezpieczeństwa i o którym mówi się, że odebrał w 2000 zwycięstwo Gore’owi. Tym razem – podobnie jak w 2004 roku – startuje jako kandydat niezależny (kampanie w 1996 i 2000 odbył jako przedstawiciel Partii Zielonych). Jest zarejestrowany w 45 stanach. 

Kandydatem na wiceprezydenta u boku Nadera jest Matt Gonzalez, lokalny polityk z San Francisco, którego największym sukcesem… była przegrana. W 2003 roku było o 6% od wyboru na stanowisko na burmistrza tego miasta. Stawał wtedy w szranki z jego obecnym włodarzem – demokratą Gavinem Newsomem. Biorąc pod uwagę, że w 2003 roku jedynie 3% wyborców tego kalifornijskiego miasta było zarejestrowanymi wyborcami Partii Zielonych trzeba przyznać, że wynik Gonzaleza był zdumiewająco honorową porażką. 

Jednym z głównych postulatów pary Nader/Gonzalez jest radykalna redukcja wydatków militarnych Stanów Zjednoczonych. To rzeczywiście bardzo poważna propozycja. Musimy bowiem wziąć pod uwagę, że, jak pisze Arno J. Mayer w najnowszym numerze polskiej edycji Le Monde Diplomatiqe „Stany Zjednoczone przeznaczają co roku na obronność 25% budżetu – prawie tyle co reszta świata razem wzięta” (Arno J. Mayer „Prezydenci odchodzą, imperium pozostaje”, LMD, X.2008., s. 1, 8-9). Jednocześnie niezależni kandydaci mówią o potrzebie zwiększenia wydatków na służbę zdrowia, co w obliczu ekonomicznego kryzysu – który wbrew przewidywaniom wielu nie chce zelżeć po wpompowaniu państwowych pieniędzy w neoliberalne instytucje finansowe – może być niezwykle chwytliwym hasłem.

Matt Gonzalez

Badanie przeprowadzone na początku października przez CNN pokazały, że poparcie dla Nadera jest jedynym zauważalnym wśród kandydatów spoza głównego nurtu. Dają mu on 3% poparcia na Florydzie i 4% w Nevadzie. Massachusetts zostało wybrane przez sztab niezależnych jako cel maratonu, ponieważ był to w poprzednich głosowaniach trzeci pod względem poparcia dla Nadera stan. W obecnej kampanii kandydat liczy tam również na głosy powyżej 2% wyborców.

W 2000 roku na Nadrea oddano w sumie 2 882 955 głosów – przeszło 17,5 razy mniej niż na Gore’a, który zwyciężył w dniu głosowania, zaś przegrał w głosowaniu elektorskim. Wyniki te pokazują jednak jak niewiele znaczy w Stanach Zjednoczonych polityczny, oddolny ruch, który nie ma szans na pojawienie się w ogólnokrajowych programach telewizyjnych. Z drugiej jednak strony pokazują jak wielu – z głosujących Amerykanów – pozostaje poza oficjalną debatą. Nader musi więc szykować się do kolejnych lat swojej samotności długodystansowca.

Jakub Osina
źródło: USA 2008