Chatami jednak nie wystartuje

Mimo zachęt europejskich polityków i irańskiej ulicy Mohammad Chatami zdecydował, że nie będzie ubiegał sie o stanowisko prezydenta Iranu w czerwcowych wyborach. Przynajmniej tak podaje Mehr News Agency, która powołuje się na anonimowe źródła z bliskiego kręgu byłego prezydenta.

To mimo wszystko niespodzianka, bo wedle wszystkich znaków na niebie i ziemi popularny Chatami z łatwością mógłby scalić obóz reformistów i w cuglach pokonać Mahmuda Ahmadineżada.

Dlaczego więc nie zdecydował się na zgłoszenie swojej kandydatury? To bardzo dobre pytanie, tyle, ze nie ma na nie póki co zadowalającej odpowiedzi. Być może przestraszył się ewentualnego starcia z konserwatywnymi duchownymi (skądinąd wiadomo, ze Chatami nie ma charakteru politycznego wojownika), być może będzie chciał w jakiś inny sposób wykorzystać swój autorytet międzynarodowy. Więcej będziemy wiedzieć w przyszłym tygodniu, kiedy były prezydent oficjalnie ogłosi swoją decyzję.

Ale to nie koniec zaskakujących wiadomości z Teheranu. Według MNA Chatami obiecał swoim współpracownikom, że namówi do kandydowania Hosseina Mousaviego. A to byłaby prawdziwa sensacja. Mousavi był ostatnim premierem Iranu (zmiana konstytucji w 1989 roku zlikwidowała to stanowisko), urzędował w czasach wojny Iracko – Irańskiej. Namawiano go już bezskutecznie na kandydowanie podczas poprzednich wyborów.

Mousavi to niezwykle charyzmatyczna postać i polityk cieszący się ogromnym szacunkiem wśród Irańczyków. Od bardzo dawna nie wypowiadał się w sprawach publicznych, więc jego pojawienie się na scenie politycznej w charakterze kandydata na prezydenta będzie wielkim wydarzeniem.

Tym bardziej, że jego żoną jaest Zahra Rahnavard, czyli była doradczyni Chatamiego i pierwsza kobieta, która od czasu zwyciestwa Rewolucji Islamskiej objęła fotel kanclerza Uniwersytetu Al-zahra w Teheranie. Zrezygnowała z tego stanowiska (bądź została zmuszona do rezygnacji) po dojściu do władzy Ahmadineżada.

Warto w ciągu następnych kilku tygodni obserwować uważnie sytuację w Iranie, bo mogą to być kluczowe dni dla przyszłej sytuacji na całym Bliskim Wschodzie. Jeśli Mousavi rzeczywiście wystartuje może to być znak, że reformatorzy chcą dokonać sporego zwrotu przede wszystkim w polityce zagranicznej. Pytanie co na to Najwyższy Przywódca Ali Chamenei i obóz konserwatystów.

Wydaje się, że Mousavi jest idealnym kandydatem, by podjąć z nimi skuteczną grę: stoi za nim legenda, charyzma i szacunek ludzi po obu stronach politycznego sporu, więc jego kandydaturę będzie utrącić dużo trudniej, niż w przypadku Chatamiego.